18:09:11
------------------------------
A Ty kim jesteś...?
sobota, 17 stycznia 2009
20:50:12



So, so, so...

To będzie równe 5 miesięcy, jak mnie tu nie było.
Nie chcę już więcej wracać do przeszłości, nie chcę zastanawiać się, co by było gdyby. Jestem kim jestem, nie mogę się zmienić. Nie chcę się zmienić.


Czy dorosłam? Nie wiem. Powinnam była, prawda? 5 miesięcy to szmat czasu, by zastanowić się nad tym, co jest w życiu ważne.
A ja dalej nie wiem. Mam swoje "śmieszne racje". Dobrze.
Może i są śmieszne. Może są naiwne.

Ale są tylko moje. Moje własne. I nic nikomu do tego.
Nie pozwolę więcej, by moje miejsce w życiu ustalał kto inny.

To takie zabawne, że by poznać Ciebie, musiałam ponownie przekonać się, co znaczy bezsilność, ból i złamane serce.
Zabawne.
Zwłaszcza, że jesteś moim lekiem na każde zło, nadzieją na to, że jednak mogę dostać trochę szczęścia, nie płacąc za to łzami.
I dziękuję Ci, Kochanie, że jesteś. I że masz w sobie wystarczająco dużo cierpliwości, by ze mną wytrzymać. A czasem, wiem, to niełatwe.
Jestem skomplikowanym człowiekiem, o dziwnych poglądach, uporze godnym lepszej sprawy i pokręconej logice.

Ale Kocham Cię, Kociaku

Całym tym moim śmiesznym, pokręconym, naiwnym Liliowym światem.



Lubię się sparzyć i spokojnie koić ból.
A potem mówić, że tak chcę.

Jedno już wiem, jestem silna.
Jedno już wiem, wytrzymam to.
Jedno już wiem, jestem silna.
I tylko czasem tracę coś.






Neko

komentarze [2]
<
------------------------------
Hello, my Dear, kill me gently
sobota, 17 stycznia 2009
18:26:19






....
Szedł Hidan przez las, pierdolnął go głaz aż mu włosy posiwiały xD


Neko

komentarze [0]
<
------------------------------
Kiedyś wrócę i rozbujam z wami Piekło!
piątek, 12 września 2008
10:33:30



Cóż, długo mnie tu nie było.
Nie podejrzewałam nawet, że kiedykolwiek wrócę, choć zarzekałam, że nigdy nie porzucę tego blogu.

Jestem dziwna, nie?

Etto... Nigdy w sumie nie powinnam była zacząć go pisać. Ale stało się.
Przeszłosci nie cofnę.
Nie zmienię tego, co było, nie naprawię błedów, nie przywrócę szczęśliwych dni.

Nie mogę zrobić nic.
Nawet z przysżłością.
Bo znowu zatoczyła koło a ja moge tylko patrzeć jak życie jebie mi się od nowa.
To taka karuzela, nie? Tylko nie mogę z niej wysiąść. Na własne życzenie mogę najwyżej wyskoczyć. I coraz bardziej upewniam się w fakcie, że jest na to czas.

Ale na szczęście, lub nieszczęście, są ludzie, którzy trzymają mnie na tym pierdolonym świecie.
I za to im dziekuję, za to ich przeklinam.

Wiele jest rzeczy, których nie rozumiem, wiele takich, których nie będzie dane mi poznać lub zrozumieć.
Chociaż staram się jak mogę, by mieć zawsze otwarty umysł.
By chłonąc otaczający mnie świat takim, jakim jest.
Nie szukam ulepszeń.
Więc czemu chcą ulepszac mnie?

Jelenia Góra.
Hm... Jestem tu już 11 dni. 11 pierzonych dni i z każdą chwilą coraz bardziej nienawidze tego miejsca.
Wiele osób będzie miało do mnie żal, jeśli przeczytają to, co teraz napisze.
Żal, że nigdy nic nie mówię.
Wybaczcie, Kochani, ja nie umiem. Nie umiem się otworzyć.
Hipokryci mnie zabili, nie będę się narażała.
Nawet jeśli wiem, że nigdy mnie nie skrzywdzicie.

W każdym razie, powoli włącza mi się tryb ignorowania otoczenia.
Znów mam gdzieś ludzi, wszystkich i każdą osobę pojedyńczo.
Znów cierpie, bo ludzie mnie nieznoszą. Dlaczego?
Ok, wyglądam jak piłka plażowa.
Ale żeby wieloryb? No naprawdę.
Czy ktoś kiedyś wymyśli coś bardziej finezyjnego?
Przecież ja im przez tych pierdolonych 10 dni nie zdążyłam zrobić nic złego.
Ba, nawet starałam się, by nikogo nie obrazić, nie zrazić do siebie niepotrzebnie.
I co? I wielkie gówbno.
Bo przecież kogoś zgnoić trzeba.
Bo ktoś musi być ofiara.

Wyjebane mam na to.
4 lata i matura. I wymarzona japonistyka, Warszawa, mieszkanie z ludźmi, których kocham. Którzy mnie znają i szanują.
Którzy dzielą ze mną dobre i złe chwile.

Chciałam naprawdę podziękować.
Za to, że jesteście.
Chociaż mnie często nie ma.
Ani fizycznie, ani duchowo.
Dziękuję i przepraszam.
Kocham was...



"I może kiedyś przyjdzie Ci zaśpiewać "Reilę" na moim pogrzebie"





Neko

komentarze [2]
<
------------------------------
The Gazette - Cassis
poniedziałek, 30 czerwca 2008
19:36:51



Popadam ze skrajności w skrajność. Zupełnie jak mój komputer - -''
Właściwie, to pisze chyba tylko dlatego, że nie mam nic lepszego do roboty.
Od jakiegoś czasu i tak nic sensownego nie moge tu napisać.
Całkiem zryli moją wenę twórczą w tej szkole ;____;
Cóż. Bywa.

Ale teraz jestem wolna! Cudownie wolna i zadowolona.
Dostałam się do Rzemiosła Artystycznego, będę robiła zdjęcia, pieprzyła głupoty po japońsku i jadła sushi widelcem.
No i co wam do tego, ludzie? xD

Zostanę fotografem, ukończę japonistykę, pójdę na historię sztuki i będę zarabiała obrzydliwie dużą kasę na robieniu zdjęć ludzi, do których wy zbliżacie się tylko w snach. Taka moja mać, proszę państwa!

No, ale dosyć;)

Czekają mnie namioty, Polcon, Ku Przestrodze, Woodstock i j-rock, całe wakacje;)
4 lipca wraca Salas i planujemy namioty.
Potem ściągam sobie Neko, Shizu, mnie (no a jakże XD)
I będzie bal. A co się będziemy;D

No i to chyba tyle.

Dodam jedynie, że ostatnio paskudnie się czuję, lojalnie ostrzegam, zbiera mi się na bulwers;P

Eto... sayo! ^_^


Neko

komentarze [1]
<
------------------------------
"Przepraszam"
niedziela, 15 czerwca 2008
22:32:55



Za to przepraszam że jestem
Gdyż nie powinnam być
Przepraszam że żyję
Bo nie powinnam żyć
Przepraszam że robię
Tego czego robić nie powinnam
A nie robię
Tego co muszę
Przepraszam że mówię
Gdy milczeć powinnam
Przepraszam że jest cisza
Gdy mówić wypada.

Przepraszam. Przepraszam za każde słowo, które mogło was urazić, za to, że użyłam w poprzedniej notce dobrego imienia mojego gimnazjum, chociaż nie miało z nią nic wspólnego.
Przepraszam, że nienaumyślnie obraziłam nauczycieli i Dyrektora, że wywołałam niepotrzebne nerwy kiedy powinni się cieszyć z naszych dobrych wyników w testach.

Przepraszam też swoją klasę, bo jaka by nie była, nie była tragiczna. Jak w każdej klasie, każdej społeczności i każdej wspólnocie, zdarzały się chwile dobre i złe.
Więc przepraszam, że pod wpływem impulsu oskarżałam was tylko o zło, nie pamiętając o momentach w których razem się śmialiśmy, pracowaliśmy i odnosiliśmy sukcesy.

Przepraszam.

Dziękuję za to, że mimo trudnego charakteru wytrzymaliście ze mną te trzy lata. Za 5 dni pożegnamy się i wszyscy rozejdziemy w różnych kierunkach, by dalej się uczyć i zdobywać wiedzę.
Dziękuję również nauczycielom, a zwłaszcza mojej Wychowawczyni, która zawsze wiedziała jak mnie pocieszyć, rozbawić i wprawić w dobry nastrój. Była cierpliwa, zawsze miła i uśmiechnięta.

Dziękuję wam. Może spotkamy się za parę lat na zjeździe absolwentów i będziemy mogli spojrzeć na wszystko z perspektywy czasu.

Specjalne przeprosiny kieruję do Eli, Miłosza i Kacpra.
Za użycie nazwisk, niepochlebne słowo i podpis pod pozdrowieniami.
Każdy popełnia błędy, mylić się, rzecz ludzka.
A ja jestem tylko człowiekiem.

Żegnajcie. Będę trzymać za was kciuki.


Neko

komentarze [1]
<
------------------------------
I'll be waiting
poniedziałek, 26 maja 2008
12:39:49



She broke your heart
She took your soul
You're hurt inside
'Cause there's a hole
You need some time
To be alone
Then you will find
What you've always known

I'm the one who really love ya, baby
I've been knockin' at your door

And as long as I'm livin'
I'll be waitin'
As long as I'm breathin'
I'll be there
Whenever you call me
I'll be waitin'
Whenever you need me
I'll be there

I've seen ya cry
Into the night
I feel your pain
Can I make it right?
I realize
There's no end in sight
Yet still I wait
For you to see the light

You are the only one I've ever known
That makes me feel this way, couldn't on my own
I wanna be with you until we're old
You've got the love you need right in front of you, please come home

As long as I'm livin'
I'll be waitin'
As long as I'm breathin'
I'll be there
Whenever you call me
I'll be waitin'
Whenever you need me
I'll be there


Wiem, że obiecałam zrobić to dawno temu. Miałam być słowna i punktualna, miałam dotrzymywać terminów. I właśnie teraz mam zamiar zacząć to robić.
Wracam do pisania, Długi czas zaniedbywałam tego bloga, zaniedbywałam własne myśli i życie. Chyba czas z tym skończyć.

Wracam. A pierwszą notkę dedykuję mojej jedynej miłości, mojemu światełku w tunelu i powietrzu, którym oddycham;)
Dedykuję ją Tobie, Ti.

Kiedyś powiedziałam Ci, że jesteś błyskiem światła w pochmurny dzień, ale Ty jesteś czymś o wiele, wiele więcej. Jesteś moim powietrzem, sprawiasz, że chcę się obudzić rano, bo wiem, że będziesz tylko dla mnie, jeśli tego zapragnę. Za to, za Twój uśmiech, urocze gadulstwo, optymizm, za wszystko i nic, za całokształt Twojej roztrzepanej osóbki... Dziękuję Ci, skarbie.

Dziękuję, że jesteś przy mnie wtedy, kiedy jest mi źle. Że nie opuściłaś mnie mimo, że trudno ze mną wytrzymać. Że zawsze masz dobrą radę, pełno zwariowanych pomysłów i tyle ciepła, bez którego nie potrafię już normalnie żyć.

Dziękuję Ci i obiecuję, że nigdy się nie zmienię. Masz moje słowo. Zawsze będę przy Tobie i dla Ciebie, nigdy Cię nie zranię i nie opuszczę. Tylko bądź ze mną, dla mnie. I trwaj.

Kocham Cię.



Neko

komentarze [1]
<
------------------------------
Monstrum z cybernetycznego nieba
środa, 19 marca 2008
21:20:10



Rock'end"Roll umarł
Rock jest martwy, stary
po co kończysz to piwo?
Masz karabin zamiast gitary.
Ja, kieszenie pełne czereśni.

Hej, hej, jak nazywa się Twój bóg?
Na imię ma zgiełk, przypadek czy przepaść?
Hej, Twój bóg dziwny stwór o twarzach stu,
Monstrum z cybernetycznego nieba


Chyba zaczynam wracać do starego rytmu. Szkoła, nauka, książka, gg.
Przestaję mieć czas i ochotę, by zajmować się muzyką, ale to chyba dobrze. Nie mam już na to siły. I nie mam natchnienia. Zabrakło jej tego czegoś, co dawało mi motywację i możliwość czerpania satysfakcji z tworzenia.

Tak, pieprzę to wszystko. Jak w słowach piosenki Perfectu :

"Ale w koło jest wesoło, ooo


Robi się wesoło. A zrobi się jeszcze weselej, kiedy przyjdzie czas na składanie podań do szkoły. Poradzę sobie, czy nie, zawsze dostaję to, czego aktualnie pragnę, więc pójdę do tego pierdolonego gastronoma w Poznaniu, choćbym miała rozpętać w domu wojnę.

Nie obchodzi mnie to, co sądzą inni. Wiem, co chcę robić w życiu, a reszta niech pocałuje mnie w dupę. Jestem głupia, bo chcę się wyrwać z tej dziury?

Głupia, bo wybieram technikum, a nie liceum? Ludzie jebnijcie się zdrowo w łeb. Co wy kurwa będziecie robić po liceum, jeśli nie będzie was stać na studia? No co? Zamiatali ulicę? Nawet do tego trzeba mieć kwalfikacje...

Niczego nie jest mi szkoda,

Nic z tego czego jeszcze mi brak!

Starczy gdy kocham, huczy las i wieje wiatr.

Także to że:

Co noc zasypiamy twarzą w twarz.

Frontem do tej samej rzeki.

Ile sił tylu nas, czeka u bram.

Lecz czy starczy nam sił?

Stąd...

Uciekać nie po co.

Stąd...

Nie za bardzo nawet jest dokąd.

Dzwon...

Na góry świętej szczycie.

On...

Bardziej realny, niż myślicie.

Jak mam to wytłumaczyć?

W jakie ubrać mam słowa?

Co się liczy najbardziej?

Spokój w głowach!

Niczego nie jest mi szkoda,

Nic z tego, czego jeszcze mi brak!"


Dziś bardzo Pidżamowo. Nie wiem czemu. Nie obchodzi mnie to.
Czuję się fatalnie i jednocześnie jakoś... W zgodzie z samą sobą.
Mówicie co chcecie. Nic nie ma dla mnie znaczenia, po za mną samą.

Nic.

I nikt.

Jestem tylko ja i dobrze mi z tym. Przynajmniej w tym momencie.
I już wiem czego potrzebuję. Paru dni samotności
By pozbierać rozsypane części samej siebie. Ot tak, dla zabawy.
Żeby wreszcie wiedziała, czego chcę od swojego "ja".

To nie tylko pierdolenie bez sensu, chociaż wiem, że za takie większość z was uważa moje bazgroły. I dobrze. To także mam gdzieś.

Tylko wiecie, żebyście później nie mieli pretensji, że nigdy nie mówię, jak coś jest nie tak ze mną, i jeszcze mam czelność marudzić, że mi nie pomogliście.

A interesujecie się? Ludzie, litości.

Jestem w rozsypce. Totalnej. Przeliterować? Zapadam się. W siebie.

I nie potrzebuję waszel litości, do cholery. Potrzebuję rozmowy.
Nie takiej, w której rozmówca będzie cały czas zwracał uwagę na siebie, jak się czuje w takiej sytuacji i jak mu w niej źle.

Takiej, w której druga osoba skupi się na mnie. Pomoże mi odnaleźć samą siebie.

Takiej rozmowy mi trzeba. Więc, przyjaciele, jeśli jeszcze gdzieś jesteście, pomóżcie mi wygrzebać się z tego egzystencjalnego bagna.

Inaczej pójdę na dno. Nie po raz pierwszy, ale zapewne ostatni.

Na koniec, trochę o mieście, które pokochałam całą sobą...

Ezoteryczny Poznań,

Miastem rządzi mafia.

Przy placu obok Dwóch Krzyży,

Pędzą szemrane auta.

Jest tu kilka takich miejsc,

Gdzie nie warto sie pałętać.

I kilka takich miejsc,

By zapomnieć i pamiętać


Ezoteryczny Poznań,

Na Wildzie mieszka szatan.

Czarna magia.

Wolno zapalają się neony.

Już po godzinach szczytu,

Wracam z radia.

Jestem lekko uwalony.

Oczy mi sie rozjeżdżają,

Nie zgadzają mi się strony.

Gołębie wydziobują okruchy dobrobytu.

Między krzesłem a podłogą,

wszystko po staremu,

Nieznośna lekkość butów.

Spokojnie, to tylko Ezoteryczny Poznań...






Neko

komentarze [0]
<
------------------------------
Czasem wydaje mi się, że jestem w domu wariatów....
niedziela, 16 marca 2008
21:49:26



Skoro już tu jestem, to mnie nie zatrzymujcie.
Jeśli mnie znasz, wiesz, że i tak zrobię, co chcę.

Taaak... Zawsze robię dokładnie to, co chcę. I dostaję to, czego pragnę.
Więc... dlaczego nie jestem szczęśliwa?

Zastanawiam się czasem, po co mi to wszystko?
Zachciało mi się, cholera.
Poznania, nowej szkoły, innego życia.

Tylko na co mi to? By po raz kolejny dowieść innym, że nie potrafię o siebie zadbać? Że pieprzę wszystko, że jestem leniwa i niekonsekwentna?
Wolałabym tego uniknąć.

Jednocześnie... kuso!

Nie mam zamiaru tu zostać. Nie chcę przechodzić tego samego piekła przez kolejne cztery lata. Nie chcę, by każdy dzień wyglądał tak samo, jak przedtem. Nie chcę więcej cierpieć, walczyć ... sama nie wiem o co.
Bronić się przed tymi, którzy nie potrafią zaakceptować mojego "ja".
Nie będę się zmieniała. Nie żyję dla ludzi, tylko dla siebie, więc dlaczego mam się podporządkowywać? Bo co, bo ludzie mnie nauczą?

Uczą, kurwa. Od samego początku. Nienawiści, pogardy, niechęci i wstrętu do samej siebie. Nigdy nie uważałam się za lepszą. Nigdy.
Teraz zaczynam.
Bo wiecie, to nie sztuka powiedzieć "Ej ty, grubasie. Patrz gdzie leziesz, schody się walą".
Chciałabym zliczyć, ile razy to usłyszałam.
Nie, już mnie to nie denerwuje. Boli. Ale nie denerwuje. Nauczyłam się z tym żyć. A nie powinnam, prawda? Powinnam walczyć.
Ha, walczyłam. I co z tego miałam? Kolejne poniżenia.

Nie sztuką jest kogoś obrazić, patrząc na jego wygląd.
Tylko, że po pewnym czasie ta osoba przestanie się denerwować, sprawiać wam perwersyjną radość płynącą z oglądania jej cierpień.

Nauczyłam się. To jest jedna rzecz, jedna jedyna dobra rzecz, którą zawdzięczam tym ludziom, tej szkole, tej... dziurze.

Nie chcę tego piekła. I tego życia.

Tylko co mam zrobić, skoro boję się, że nie podołam?
Że trafię do kolejnego piekła, kolejnej klasy oprawców?

Jestem inna. Nigdy się tego nie wstydziłam.
Ale boję się.

Boję się bólu. To chyba całkiem normalne, prawda...?

Boję się, że się złamię. Pojadę na pierwszy lepszy most i...

Bitte, spring nicht...



Neko

komentarze [2]
<
------------------------------
Bo tak mi się kurwa mać podobało.
piątek, 29 lutego 2008
21:50:05



Odzywam się, bo inaczej blog wygaśnie. Bo mi się nudzi. Bo mam słabość do Eda i chciałam nowy szablon.

I ogólnie...

BO MI SIĘ KURWA MAĆ TAK PODOBAŁO.

Dziękuję.


Neko

komentarze [2]
<
------------------------------
"Chcę trochę czasu, bo czas leczy rany"
niedziela, 28 października 2007
21:35:10



"Pozwól mi spróbować jeszcze raz
Niepewność mą wyleczyć, wyleczyć mi
Za pychę i kłamstwa, same nałogi
Za wszystko co związane z tym
Za świństwa duże i małe
Za mą niewiarę - rozgrzesz mnie
No rozgrzesz mnie, no, no, no....
Panie mój, o Panie
Chcę trochę czasu, bo czas leczy rany
Chciałbym, chciałbym zobaczyć co
Co dzieje się w mych snach
Co dzieje się
I nie, i nie chcę płakać, Panie mój
Uczyń bym był z kamienia
Bym z kamienia był
I pozwól mi, pozwól mi
Spróbować jeszcze raz, jeszcze raz
Chcę trochę czasu, bo czas, bo czas leczy rany
Chciałbym, chciałbym zobaczyć co
Co dzieje się, co dzieje się w mych snach
I nie, i nie chcę płakać, Panie mój
Uczyń bym był z kamienia
Bym z kamienia był
I pozwól mi, pozwól mi spróbować jeszcze raz
Jeszcze raz...."

Wiesz, nienawidzę kiedy to robisz. Gdy traktujesz mnie jak zabawkę. Przychodzisz, po miesiącu, dwóch i chcesz ode mnie wszystkiego.
Poświęcenia, oddania... Pożądania. Mojego ciała, moich ust i pokory.
Nie przyszło Ci do głowy, że ja też mam uczucia? Cholera, może nie jestem najlepsza w te klocki, jestem oschła, zimna i niedostępna. Ale nie traktuj mnie w ten sposób. Przestań oczekiwać, że za każdym razem, gdy przyjdzie Ci ochota wrócić, przyjmę Cię z otwartymi ramionami.
Nie jestem Twoją dziwką, nie będę przybiegała na każde skinienie.
Zdecyduj, czy chcesz mnie, czy mojego ciała. Dusza i serce albo do widzenia.

Znów ten sam koszmar. Już wiem, skąd ta cholerna pustka w sercu. I ta samotność. Błagam, zniknij z mojego życia. Natychmiast.

Uff... chyba mi lepiej. Dużo lepiej. Ale jeśli jeszcze raz wpadniesz w moje ręce...

"Miast dziesięciu przykazań Dekalogu poznaj jedno: Nigdy, przenigdy nie zadzieraj kurwo ze mną"


Neko

komentarze [0]
<
------------------------------
Powstałeś z moich marzeń, ze snów niespełnionych, jak dzikie ptaki byłeś - nieuchwytny i skryty
piątek, 26 października 2007
22:48:45



No cóż... (Tak wiem, nie zaczyna się zdania od "no". Taki mały pisarski bunt...;P)
O czym to ja...? A, tak. Chyba najwyższy czas na sprawozdanie z Baki. Wiem, nie spieszyło mi się. Problem nie polegał na lenistwie. Ja po prostu nie mogę zebrać myśli. Coś cholernie zawzięcie, z uporem maniaka siedzi mi w głowie, nie pozwala się skupić. Dawno nie czułam tego specyficznego bólu, który... hm, dziwnie kojarzy mi się z entuzjazmem. Trudno się czasem do tego przyznać, ale czuję się samotna. Serio. To nie to, że nie mam znajomych, bo mam, zdarzyło się nawet parę szczególnych osób, które mogłam nazwać prawdziwymi przyjaciółmi.
Czuję taką pustkę w sercu, która przy głowie zawalonej myślami boleśnie kłuje i przypomina o swojej obecności. Nigdy nie chciałam zostać sama. Chociaż w sumie, dobrze było jak było. Te kilkanaście godzin sprawiło, że coś we mnie pękło. Wysiadł mój system obronny, przepaliły się obwody i została mała, bezbronna istotka pomiędzy gruzami imperium zwanego "Obojętność".
Rozwaliłam sobie immunitet, który nałożyłam. A przez co? Ano przez tą nieszczęsną Bakę. Ale żeby już nie marudzić...
Było świetnie.

Dowiedziałam się między innymi, że nie wolno, pod jakimkolwiek pozorem pisać do Ash, że się na nią czeka na dworcu PKS bo przekręci na PKP i będziecie zmuszeni stać dwie godziny na przystanku xD Nie wolno też gwizdać, bo można dostać w łeb.
Na LARPy chodzi się z Mateo, bo kiedy po raz 15 dochodzicie do wniosku, że się poddajecie, zawsze w ostatniej chwili znajduje poszukiwaną rzecz ;)
Sinderin pojawia się i znika, zawsze w najdziwniejszych miejscach ją widywałam:p
Gotrek i Ashke widywani są o różnych porach dnia i nocy, najczęściej późnym wieczorem i o bladym świcie. Lubią też wypuszczać się na Wrocław, nie mówiąc o tym innym... - -''
Korę i Piecha spotkać można było w pokoju gier;P Jak nie wiedziałam, gdzie ich szukać kierowałam się właśnie tam, zawsze z pozytywnym skutkiem xD
Tia... i pod jakimkolwiek pozorem nie wolno z nimi spać. Gwarantowane, że zamiast odpoczywać będą nadawać. Wyspać się nie wyśpisz, ale za to ciekawych rzeczy można się dowiedzieć;P
Fuyu nie powinna jeść frytek... Źle na nią działają. Za to bierze ze sobą taką fajną owieczkę do spania ^_^ Mięciuchna, przytulaśna i super się na niej drzemie.

To chyba tyle;) Mogłabym napisać od początku do końca, minuta po minucie, słowo po słowie co się działo... Ale... Szczerze, wolę chyba zachować do dla siebie.
Nie powiem, były chwile strachu... Na przykład ta akcja z dresami, kiedy Ash i Gotrek byli po za zasięgiem. Bałam sie. Zajebiście. Ale pomogła obecność pewnej osoby i jej stoicki spokój.

Cóż, to tyle na dziś.

Buziaki i pozdrowienia dla:
Sinderin
Ash
Gotreka
Kory
Piecha
Fuyu
Matea
Okiren
i całej tej wiary, którą poznałam na Bace;)

"Powstałeś z moich marzeń, ze snów niespełnionych,
jak dzikie ptaki byłeś - nieuchwytny i skryty.
Zmąciłeś mi w głowie, dość krwi mi napsułeś
by nagle zdobyć me serce, omamić.
Odejdź, zostaw, albo... Nie.
Chodź tu, teraz, właśnie teraz.
Zobacz, zobacz jak umieram..."


Neko

komentarze [3]
<
------------------------------
I co? I znów jest gorzej, szlag mnie trafi w tym miłosnym horrorze.
niedziela, 26 sierpnia 2007
14:02:48



"Nie można nic zyskać, nie oddając niczego w zamian. Aby coś otrzymać, musisz dać coś o podobnej wartości. To zasada równoważnej wymiany."
Ja dałam całą siebie. A co dostałam w zamian?




To już 3 rok na tym blogu? Nie zauważyłam nawet, jak szybko ten czas mija. Zapewne większość osób, którym poślę ten adres nie przeczyta notki nawet do drugiego akapitu. Trudno. Nauczyłam się na was nie liczyć, nie zależy mi już.
Jak można zauważyć, wróciłam do starego-nowego szablonu. Ze względu na symbolikę. Śmierć symbolizuje koniec pewnego rozdziału, prawda? A samobójcza śmierć chęć odejścia, wprowadzenia zmian... Nieme błaganie.
Nie będę w to wnikała, w końcu kto to wie, co mam w tej pokręconej główce.
3 lata... To dużo. Czy się zmieniłam? Sądzę, że tak. Pozytywnie?
Hm... Raczej nie. Ale też nie mnie to osądzać. Co sądzę o sobie...
Jestem pyskata. Jestem chaosem i równowagą, spokojem i gniewem, krzykiem i ciszą, smutkiem i radością. Jestem sobą i kimś innym.
Jestem niepoprawna, wredna, złośliwa i zadziorna. Bezczelna, uparta, upierdliwa, domyślna, perfidna, do tego kokietka bez zasad. No, jakieś tam mam, ale to tylko pozostałości śladowe xD

Tyle sądzę o sobie. A oto zdanie innych na mój temat;) (wcale, że nie zawracam głowy! xD)

Kinia.
No zmieniła się. I to bardzo, troszke hmm... ma inne podejście do życia, kiedyś była bardziej łagodna i miła, teraz na żywioł leci lub chyba czasem gada to co ślina na jezyk naniesie, ale ogólnie jest miła, pamieta o starych znajomych hmm... moze eee to wszystko xD

Gotrek.
Miła i o dobrym usposobieniu. Trochę agresywna ale to nie przeszkadza . Zawsze chętnie pomaga i jest dobrym towarzystwem. Nie nudzi podczas rozmowy. W ciągu ostatnich trzech lat bardzo się ustabilizowala psychicznie

Że ja? Agresywna? Wcale nie! (Czekaj czekaj, niech ja Cię dorwę;))

Czarna.
Uważam, że Marta jest przesympatyczną osobą z wspaniałym talentem wokalnym (chociaż nigdy chyba nie słyszałam). Na żywo jej nie znam bo nigdy się nie spotkałyśmy ale to nie znaczy że nic o niej nie wiem. Przez trzy lata niewiele się zmieniła. Ciągle jest tą Yuną ale można powiedzieć że troche spoważniała.

Keev.
Zmienić się nie zmieniła zbytnio. Co prawda zmienił się jej styl ubierania i muzyka jakiej słucha, ale to przejściowe i typowe dla dziewczyn w tym wieku. Znam dziewczynę która w gim najpierw słuchała metalu, potem stała się dresem i wszystkich metali uważała za brudasów.
Poza tym jest raczej łatwowierna i gadatliwa i ulega wpływom innych ludzi. Mimo to jest zawsze uparta i ma swoje zdanie na jakiś temat i jesli wydaje jej się ono słuszne - broni go.
Posiada pewną dozę poczucia humoru, jednak to poczucie humoru nie jest w moim typie:P


Czwórka tych ważniejszych osób w moim życiu.
Gotrek, którego znam już 5 rok... I do tej pory pokłóciliśmy się jedynie 3 razy, nie licząc kilku fochów ^^
Keev, który zawsze był głosem rozsądku i pomagał, wtedy gdy go potrzebowałam, chociaż narzeka, że dużo gadam:P
Kinia, która... cóż, zawsze była przy mnie, pierwsza do odjechanych akcji i poważnych rozmów.
Czarna, moja sis, z którą porozmawiać można o wszystkim, chociaż ostatnio wiecznie czasu nie ma.

Cóż... W sumie, zgadzam się z tymi opiniami, wiem, że są szczere i dziękuję Wam za nie.

Hm... oczywiście, według mnie, nie zmieniłam się, tylko dorosłam.
Tak, dorosłam. I mimo tego, co wiele osób chce mi wmówić, nie jestem dzieckiem. Potrafię brać odpowiedzialność za swoje czyny i naprawiać błędy, nawet te, które ciężko jest naprawić. Może nie jestem odpowiedzialna, może jestem roztrzepana. Ale każdy ma wady, dla wyrównania zalet.

Te trzy lata były wspaniałe, dołujące, pouczające, pełne porażek i zwycięstw. Dużo się nauczyłam, przynajmniej ja tak uważam.
Odkryłam jak wspaniała może być muzyka, kiedy tworzy ją się samodzielnie, praca, jaką wykonujesz z kimś na spółkę, wkładając w nią serce i czas.
Patrzyłam jak wali się życie bliskich mi osób i z całych sił im pomagałam. Nie martwię się tym, że w końcu ja zostawałam sama, bez pomocy. Tak to jest. Ludzie, którzy łamią zasadę równoważnej wymiany dostaną za swoje.

Chciałam podziękować wszystkim, którzy ze mną byli przez ten czas. Oby kolejne trzy lata były tak samo udane;)

Pozdrawiam i całuję tych najukochańszych:
Gotreka
Salasa
Keeva
Czarną
Tidkę
Rin
Michała
Aśkę
Martę
Milę
Yunie

(kolejność przypadkowa.)


Neko

komentarze [2]
<
------------------------------
W ciemnościach dnia potępionej duszy wrzask. Błagam, wybacz.
niedziela, 12 sierpnia 2007
20:14:33



Dzisiaj... Chyba nic konkretnego. Wróciłam, odzyskałam bloga dla siebie. I dla kogoś.

U mnie... Wszystko dobrze. Uczę się do poprawki, przygotowuję się do Święta Grzybów... Do mojego pierwszego występu, który, mogę śmiało stwierdzić, będzie tylko moją zasługą. Z moją własną kapelą i własną kompozycją. Po raz kolejny dziękuję Ci Izo, że zgodziłaś się, by mi zaufać i pozwolić działać na własną rękę.
I wam, Deathly Silence, że mimo wszystkich nieporozumień i tego, że sami bierzecie udział w tym konkursie, zdecydowaliście się zagrać ze mną, bez względu na to, co wcześniej nas podzieliło.

Tak... To będzie wyzwanie. Ale za największy sukces tego roku uważam przeproszenie pewnej osoby... Tak ważnej dla mnie, tej, którą zraniłam z taką precyzją i brakiem litości. Nie chciałam. Ale ty już wiesz, prawda? Twierdzisz, że już zapomniałeś, co było, minęło. Lecz wiem, że tak na prawdę nie da się tego zapomnieć.
Po raz enty więc przepraszam. Za to wszystko i za jeszcze więcej. Jak mówiłam... Za każdą cząsteczkę bólu i każdą Twoją łzę. Za każdy zawód i za to, że cię opuściłam.

Hm.. piosenka, tylko dla Ciebie. Jedynie dla Ciebie. By p.Iza:*

Posłuchaj miły mój, szeptu słów,
czarny fortepian to dusza nut.
Czy ważne co było, co przyniósł dla nas los,
zapomnij o smutku, wyjedźmy stąd!
Teraz nadzieja, to klucz do złotych wrót.
Wygnane wspomnienia, ogólny bunt!
Odrzuć wreszcie zranionego serca ból,
nie myśl o zemście, nie musisz już...

Czy ważne, co odkryje dla nas czas,
chcę być z Tobą na zawsze.
Miły mój, wiecznie drogi, upragniony,
wymarzony, wyjęty ze snu.
Po prostu nic więcej,
nie pozostało mi już do myślenia.
Zostały jedynie wspomnienia.

Chciałabym odnaleźć naszego życia sens,
i móc zapomnieć o wszystkim, co złe!
I kochać Cię, do szaleństwa.
Nic więcej, nic więcej nie potrzebne mi do szczęścia!
Kocham Cię, wystarczy, że o tym wiesz.
Daruj mi tych parę lat, nieudanych wspólnych.
Zapomnij puść w niepamięć te zdarzenia, nieporozumienia...

To tyle na dziś. Chyba. Na pewno. Zresztą, sama nie wiem.

Pozdrawiam Pazi, Ari, Tidkę, Yunie, Maćka... No i Ciebie, kochanie.


Neko

komentarze [2]
<
------------------------------
Lithium... I want to stay in love with my sorrow...
poniedziałek, 6 sierpnia 2007
18:44:26



Yuna odzyskuje bloga. I więcej go nie zostawi. To mogę wam obiecać... Za dużo w niego włożyła;)

26 będą dwa lata od powstania.

Dłuższa, sensowniejsza notka następnym razem;)


Neko

komentarze [0]
<
------------------------------
From my hands, I can give you, something, that I made...
sobota, 12 maja 2007
22:44:11



Zwariowany dzień. Nie ma co. Jeden z tych w których trzeba mnie trochę dowartościować^^ No cóż, każdemu się zdarza, po za tym wszyscy chyba lubią jak kochająca osoba daje jej wyraz uczucia.

Ale o coś innego mi teraz chodzi. Znalazłam stary zeszyt mojej mamy z wierszami, i chciała bym porównać jeden z wierszy z moim.
Jak przeczytacie, powiedzcie mi proszę, lub napiszcie w komentach, co myślicie.

"Miłość i kwiaty"

Miłość - wiatru tchnienie
Miłość - gorące spojrzenie
Miłość - spojrzenie nieme
Miłość - niemądre milczenie

A jednak na ołtarzu miłości
złożę wszystkie kwiaty ludzkości.
Najpiękniejsze róże i maki pąsowe,
białe kornwalie, storczyki różowe.

Kwiaty piszcz dzikich i baśni tysiąca.
Kwiaty Egiptu, Polski i Walii, aby
się tylko wszyscy kochali.
Ludzie starzy i młodzi, po prostu mali.

Wiersz mojej mamuśki. Miała 15 lat. Czyli tyle co ja. A teraz coś mojego...

"Ja i Ty"

Była ciemna noc, otulała mą postać,
ciepły wiatr owiewał mi twarz,
ciemność znikła, gdy przyszedłeś do mnie ty,
otulony całunem gwiazd.

Księżyc właśnie zachodził,
znikał ze swej granatowej sceny.
Gwiazd powoli dogasał blask,
i tylko ten jeden, nikły światła snop
oświetlił dla mnie Twoją twarz.

Zamarł nagle las, nie drgnął nawet liść.
Bez ruchu tak wciąż staliśmy
i gdy znikł światła jasnego czar,
bałam się.
Lecz na przeciw mnie, stałeś ty.

Twoja ciepła dłoń skryła rękę mą,
Przytuliłeś do siebie mnie,
czułam serca twego rytm.
Całowałeś mnie, szumiał wiatr.
Dzień już zbliżał się...


Yeah. Na dziś to wszystko.
Buziaczki dla:
Michała;*
Arka;)
Tidki::*
Gosi;)
i całego WtW!:)


Neko

komentarze [5]
<